Zielonogórzanin

Wykształcenie

O tym, że to właśnie z Zieloną Górą zwiążę swoją przyszłość, wiedziałem już na studiach. Spędziłem je w Wyższej Szkole Inżynierskiej na kierunku zarządzania i marketingu. Zdobytą w tamtym czasie wiedzę niejednokrotnie starałem się wykorzystać jako prezydent, budując wizerunek miasta oraz dbając o jego odpowiednią promocję. Mam nadzieję, że ten egzamin zaliczyłem na piątkę.

Kariera polityczna

Po studiach związałem się zawodowo z kompanią piwowarską, a także z POLMOSEM. Następnie zostałem dyrektorem Polikliniki w Zielonej Górze. Cały czas starałem się jednak czynnie uczestniczyć w życiu politycznym miasta.

Pierwsze spotkanie z polityką miało miejsce jeszcze na uczelni, gdzie udzielałem się w ZSMP oraz AZS. Należałem również do samorządu studenckiego. To tam nabyłem doświadczenie oraz nauczyłem się patrzeć na świat oczami ogółu.

Kolejnym krokiem było przystąpienie do SdRP. Następnie zostałem skarbnikiem lubuskiego SLD, a w 2003 roku wybrano mnie na przewodniczącego regionalnych struktur tejże partii. Do wyborów wystartowałem w 2006 roku z listy koalicyjnego ugrupowania LiD. 53% głosujących mieszkańców postanowiło mi wówczas przyznać kredyt zaufania, wybierając na prezydenta Zielonej Góry. Funkcję tę pełnię nieprzerwanie od 12 lat.

Prywatnie

Stanowisko prezydenta miasta jest jedną z najważniejszych ról w moim życiu, ale nie jedyną. Gdy odwieszę garnitur to jestem przede wszystkim mężem, ojcem dla moich dwóch synów, przyjacielem i sąsiadem. Niezwykle cenię sobie te codzienne relacje z ludźmi, dlatego staram się jak najwięcej rozmawiać nie tylko z bliskimi, ale też z mieszkańcami Zielonej Góry – czy to w trakcie imprez organizowanych w mieście, przypadkowych spotkań, czy poprzez serwisy społecznościowe. W ten sposób udaje mi się nawiązywać kontakt z osobami, które są dumne z Zielonej Góry równie mocno, co ja.